Abstrakcyjna rzeźba za 1,5 mln zł zainstalowana, by „rozpalić dyskusję", nie rozpaliła żadnej dyskusji i wywołała 47 skarg
Instalacja sztuki publicznej w centrum miasta, zamówiona w celu pobudzenia obywatelskiego dialogu, pobudziła za to petycję, dwie skargi na hałas wydawany przez wiatr oraz jeden telefon na pogotowie.

VANTHORPE — Nowo zainstalowana rzeźba miejska Threshold/Becoming III stoi na rogu Alei Delancey i Civic Center Drive od jedenastu tygodni i według każdego mierzalnego wskaźnika nie rozpaliła ani jednej dyskusji.
Dzieło za 340 000 dolarów — siedemnastostopowa stalowa konstrukcja pokryta rdzawą patyną, opisana w dokumentacji zamówienia jako „somatyczny dialog z miejskim krajobrazem i ciałami, które go przemierzają" — przyniosło za to 47 pisemnych skarg złożonych do ratusza, petycję na Change.org z 1203 podpisami zatytułowaną „Co to jest" oraz jeden telefon na służby ratunkowe od turystki, która uznała, że zawalił się dźwig budowlany.
Komisja Artystyczna Vanthorpe, która zatwierdziła projekt po czternastomiesięcznym procesie selekcji obejmującym siedemnastu artystów, cztery fora społeczne i wyjazdowe warsztaty z cateringiem, obstaje przy tym, że dzieło funkcjonuje zgodnie z zamierzeniami.
„Dezorientacja jest formą rozmowy" — powiedziała Meridith Solloway-Plank, dyrektorka komisji ds. Transformatywnego Zaangażowania Publicznego i Kształtowania Rezultatów Przestrzennych. „Kiedy mieszkaniec zatrzymuje się i pyta: »co to ma być?«, bierze udział — czy sobie to uświadamia, czy nie — w aktywnym dyskursie estetycznym."
„Kiedy mieszkaniec zatrzymuje się i pyta: »co to ma być?«, bierze udział — czy sobie to uświadamia, czy nie — w aktywnym dyskursie estetycznym."
Rzeźbę stworzył Benedikt Aurel Haas, artysta z Berlina, którego wcześniejsze prace obejmują konceptualną nieobecność zainstalowaną w parkingu w Rotterdamie oraz utwór dźwiękowy złożony wyłącznie z częstotliwości leżących poniżej progu słyszalności. Haas opisał Threshold/Becoming III jako „odmowę", choć nie sprecyzował, czego rzeźba odmawia.
Radny miejski Doug Parrish, który głosował za budżetem zamówienia w 2021 roku, powiedział, że osobiście nie odwiedził rzeźby, ale dwukrotnie przejeżdżał obok i uznał ją za „w porządku".
„Jest w porządku" — stwierdził Parrish. „To sztuka. Niekoniecznie trzeba ją lubić."
Badanie ankietowe przeprowadzone przez Departament Parków i Przestrzeni Publicznych Vanthorpe wykazało, że mediana czasu, przez jaki pieszy przyglądał się rzeźbie, wyniosła cztery sekundy, a najczęstszą pisemną odpowiedzią na pytanie „co skłania cię do refleksji to dzieło?" było słowo „parking".
Dr Linnea Osch-Whitmore, adiunkt ds. estetyki publicznej i semiotyki obywatelskiej w Wyższym Instytucie Stosowanych Nauk Humanistycznych w Calwell, stwierdziła, że taka reakcja nie jest niczym niezwykłym w przypadku abstrakcyjnej sztuki miejskiej.
„Przepaść między tym, czego komisja artystyczna spodziewa się po rzeźbie, a tym, co publiczność faktycznie robi w jej obecności, jest historycznie rzecz biorąc — otchłanią" — powiedziała. „W tym przypadku otchłań ma szerokość mniej więcej 340 000 dolarów."
Obie skargi na hałas wytwarzany przez wiatr złożył, w różnych terminach, ten sam mieszkaniec, który opisał dźwięk jako „coś w stylu smutnego puzonu, tylko gorzej."
Miasto nie planuje usunięcia instalacji, która jest objęta trzydziestoletnią umową serwisową wycenioną na dodatkowe 18 000 dolarów rocznie. Tabliczka wyjaśniająca konceptualne założenia dzieła ma zostać zamontowana wiosną — czcionką, którą komisja określa jako „celowo trudną w odbiorze".
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


