Lokalna wspólnota mieszkaniowa głosuje 7:2 za uregulowaniem odcienia beżu w snach całego narodu
Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Willow Crest Estates przyjął wiążącą uchwałę, która ogranicza wszystkie sny na osiedlu do trzech zatwierdzonych odcieni beżu, powołując się na „spójność sąsiedzką”. Ostrzegawcze pisma trafiły już do mieszkańców, których podświadomość uznano za zbyt wyrazistą.

WILLOW CREST ESTATES — Zarząd Wspólnoty Mieszkaniowej Willow Crest Estates zagłosował we wtorek wieczorem stosunkiem 7:2 za uregulowaniem odcienia beżu używanego w snach całego narodu. Członkowie zarządu określili ten krok jako „spóźniony o lata” i, cytujemy, „szczerze mówiąc, absolutne minimum”.
Uchwała, oficjalnie zatytułowana Poprawka 14-C, ogranicza wszelkie obrazy nocne do trzech zatwierdzonych odcieni: Owsiany Konsensus, Gustowny Piasek i Szpachla (Mat). Za naruszenia uznawane będą sny zawierające nasycone kolory, latanie oraz dawnych kolegów z klasy pojawiających się w niewłaściwym budynku.
– Nikomu nie mówimy, o czym ma śnić – oświadczyła przewodnicząca zarządu Deb Kowalczyk-Pruitt, wskazując segregator z etykietą „Sny: elewacja”. – Można śnić o czymkolwiek, byle było widoczne z ulicy i mieściło się w zatwierdzonej palecie.
Ostrzegawcze pisma zaczęły trafiać do domów w środę rano. Dotyczą one lokali, w których Komisja ds. Zgodności Podświadomości wykryła, jak to ujęła, „nadmiar wyrazistości”. W jednym z listów, do których dotarł Taradiddle, mieszkańca upomniano za „niezatwierdzony turkusowy ocean” oraz „konia o nieneutralnym wyrazie”, a następnie wyznaczono mu 14 dni na „zaleczenie snu”.
Sny narodu, które dotąd funkcjonowały bez formalnego standardu kolorystycznego, uznano za niezgodne z uchwałą w skali całego kraju. Zarząd zapowiedział, że będzie egzekwować nowe przepisy „tak daleko, jak sięga nasza jurysdykcja”, której zasięgu nie zdecydował się określić.
Dr Lucian Wetherbee-Oyelaran, starszy badacz w dziedzinie jednolitości podświadomości mieszkaniowej w Instytucie Wartości Sąsiednich Nieruchomości, uważa, że to element szerszego trendu. – Przez dziesiątki lat podświadomość mogła szaleć do woli i malować wnętrza ludzkich głów na karmazynowo, na lazurowo, w barwach, których nie ma w żadnej zatwierdzonej palecie – powiedział. – Wartość nieruchomości to stan umysłu. To było tylko kwestią czasu, aż zarząd się tym zainteresuje.
– Jeśli pański powracający sen zawiera jaskrawopomarańczowe schody, to nie jest osobista podróż. To jest problem z estetyką elewacji.
Kowalczyk-Pruitt wygłosiła tę kwestię w trakcie wystąpień mieszkańców, które trwały cztery minuty i zgodnie z regulaminem nie były protokołowane.
Przeciwni uchwale członkowie zarządu, Carol Ng i Bernard Tolliver-Haas, wnieśli zastrzeżenia formalne, argumentując, że wspólnota nie zawiadomiła o głosowaniu z 30-dniowym wyprzedzeniem w samym śnie, którego sprawa dotyczy. – Technicznie rzecz biorąc, w tej części wszyscy śpimy – stwierdził Tolliver-Haas. Jego sprzeciw odnotowano i zapisano w rubryce „Różne”.
Reakcje mieszkańców są mieszane. Część się dostosowała i donosi, że ich sny składają się teraz głównie ze spokojnego, równomiernie oświetlonego pokoju z jednym fikusem. Inni zaczęli śnić w tajemnicy, a zarząd ostrzega, że grozi za to kara do 75 dolarów za cykl REM.
– Zeszłej nocy śniło mi się, że jestem latarnią morską – powiedział mieszkaniec Gary Plotnik, lat 52, ściszając głos na parkingu przy świetlicy. – Była taka złamana biel. Chyba jestem w porządku. Ale była tam mewa i miała odrobinę za dużo osobowości.
Zarząd zwołał kolejne zebranie, na którym omówi uregulowanie déjà vu, określanego przez Kowalczyk-Pruitt mianem „recydywisty”. Poczęstunek zostanie podany w zatwierdzonym odcieniu.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


