Lokalny pracownik „cały dzień na spotkaniach" mimo że firma zlikwidowała spotkania pół roku temu
Współpracownicy Darryla Fencha, starszego-czegoś-tam w Omnicorp Solutions, nabrali podejrzeń, gdy mężczyzna przez blisko pół roku nieustannie „skacze z jednego spotkania na drugie" w firmie, która uroczyście i oficjalnie porzuciła tę praktykę w zeszłym marcu.

COLUMBUS, Ohio — Współpracownicy Darryla Fencha, Starszego Dyrektora ds. Zintegrowanego Momentum Wzrostu w Omnicorp Solutions, potwierdzili w tym tygodniu, że mężczyzna pozostaje, według własnych słów, „zakopany po uszy w spotkaniach", mimo że firma formalnie, publicznie i z niemałą pompą zniosła wszelkie spotkania wewnętrzne 14 marca ubiegłego roku.
Zniesienie to — ogłoszone w firmowym mailu zatytułowanym „Odzyskaj swój kalendarz: nowa era asynchronicznej doskonałości" — świętowano cateringowym lunchem, krótkim przemówieniem prezesa oraz symbolicznym usunięciem cyklicznego zebrania całej firmy. Spotkania, oświadczyło kierownictwo, odeszły w przeszłość. Skończyły się. To historia.
Fench najwyraźniej nie przeczytał tego maila. A może przeczytał i gdzieś zaarchiwizował.
Wewnętrzne dochodzenie, wszczęte po tym, jak troje różnych współpracowników w ciągu czterech miesięcy usłyszało, że Fench „siedzi na spotkaniu", ujawniło, że jego kalendarz składa się wyłącznie z bloków wpisanych przez niego samego. Znajduje się w nim 14 cyklicznych pozycji oznaczonych „Głęboka praca", dziewięć oznaczonych „Strategia", cztery oznaczone „Strategia (cd.)" oraz jeden tajemniczy piątkowy wpis na popołudnie, który brzmi po prostu: „Myślenie".
„Nie ma tam ani jednego zewnętrznego uczestnika", potwierdziła Priya Hollenbeck, Młodszy Koordynator ds. Inicjatyw Przejrzystości w Miejscu Pracy w fikcyjnej firmie analityki HR Luminos People Consulting. „Z technicznego punktu widzenia mężczyzna siedzący sam w pokoju i myślący nie uczestniczy w spotkaniu. Jest to w najlepszym razie czuwanie przy zwłokach."
Sam Fench pozostaje nieosiągalny dla komentarza, powołując się na napięty dzień spotkań.
„Przejrzeliśmy sześć miesięcy danych z kalendarza i nie znaleźliśmy żadnych dowodów na to, że pan Fench kiedykolwiek uczestniczył w jakimś spotkaniu, organizował je lub był na nie zapraszany. Znaleźliśmy natomiast arcydzieło architektury samoobrony."
Osoby siedzące w pobliżu Fencha donoszą, że wykazuje on wszystkie oznaki zapracowanego uczestnika spotkań: pospieszny chód, znaczące spojrzenia na nadgarstek, nadgryziony batonik zbożowy na biurku sugerujący człowieka zbyt zaganianego, by dokończyć przekąskę. Co najmniej dwukrotnie wyszedł z tzw. „pokoi skupienia" — małych, przeszklonych kabin przeznaczonych do samodzielnej pracy — i powiedział słowa „przepraszam, jeszcze kończę" do nikogo w szczególności.
Gdy pewien młodszy współpracownik wsunął pod drzwi kabiny karteczkę z pytaniem, czy Fench ma chwilę, żeby odpowiedzieć na szybkie pytanie dotyczące decku na Q3, karteczka wróciła z odręczną adnotacją „EOD?" oraz narysowanym pod spodem małym, zniecierpliwionym zmarszczeniem brwi.
Dział HR potwierdził, że Fench nie naruszył żadnej konkretnej polityki, gdyż firmowy dekret o zniesieniu spotkań nie regulował technicznie kwestii, czy pracownik może przez resztę swojego zatrudnienia po prostu udawać, że jest na spotkaniach. Podobno przygotowywany jest uzupełniający okólnik.
Zostanie rozesłany asynchronicznie.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


