Raport: 97 procent „biurek stojących" służy wyłącznie jako biurka siedzące z wysuniętymi nogami
Szeroko zakrojone badanie potwierdza, że regulowane biurko stojące, od lat okrzyknięte rewolucją w dbaniu o zdrowie w miejscu pracy, funkcjonuje w praktyce jako bardzo wysoki zwykły stolik z silnikiem, którego nikt nie dotyka.

MINNEAPOLIS — Przełomowe badanie opublikowane we wtorek przez Konsorcjum ds. Świadomości Siedzącego Umeblowania wykazało, że 97 procent wszystkich biurek z regulacją wysokości, używanych obecnie w amerykańskich miejscach pracy, ustawiono na stałej wysokości do siedzenia — z nóżkami na silniku wysuniętymi w górę niczym stół, który po prostu przestał udawać.
Raport, obejmujący ponad 14 000 pracowników biurowych z 38 stanów, ujawnił, że przeciętne biurko stojące było ręcznie regulowane dokładnie 1,3 raza od momentu zakupu — zazwyczaj podczas rozpakowywania, a raz jeszcze wtedy, gdy współpracownik chciał zobaczyć, „jak wysoko jedzie".
„Biurko stojące to jedno z największych osiągnięć marketingowych w historii wyposażenia wnętrz" — stwierdził dr Prentiss Oglesby, adiunkt ds. aspiracyjnych zachowań konsumenckich w Duluth Institute for Things People Buy But Do Not Use. „Ludzie nie kupują biurka. Kupują poczucie, że są osobą, która przy biurku stoi."
Badanie wykazało ponadto, że 61 procent właścicieli biurek stojących ustawiło swoje krzesło na wysokości technicznie nieprawidłowej zarówno do siedzenia, jak i do stania — znajdując się w strefie, którą naukowcy określają teraz mianem „ergonomicznej ziemi niczyjej". Kolejne 22 procent respondentów przyznało, że schowało dołączoną matę antyzmęczeniową do szafy, gdzie pełni ona funkcję markowej, żelowej powierzchni dla butów, których też nigdy nie zakłada.
„Przeciętnie funkcja stojąca biurka stojącego jest używana przez jedenaście minut rocznie, z czego większość przypada na rozmowę telefoniczną w pierwszym tygodniu po zakupie."
Elektryczny mechanizm regulacji wysokości, sprzedawany zazwyczaj jako funkcja premium za kilkaset złotych więcej, 84 procent respondentów określiło jako „coś, co chyba nadal działa". Czterdzieści jeden procent przyznało, że w ogóle zapomniało, iż biurko może się ruszać.
Producenci ze swojej strony pozostają pełni entuzjazmu. Rzecznik VertaLux Office Solutions, czołowego wytwórcy regulowanych stanowisk pracy, odmówił komentarza do wyników badania, zaznaczając jedynie, że najnowszy model firmy wyposażono w aplikację „SmartRise™ Wellness Reminder", która co czterdzieści pięć minut wysyła powiadomienie push z sugestią, by użytkownik rozważył wstanie — powiadomienie, które można odrzucić w ułamku sekundy.
„Jesteśmy zaangażowani w umożliwianie pracownikom dokonywania zdrowych wyborów" — napisał rzecznik w e-mailu, którego stopka wskazywała, że nadano go ze stanowiska sit-stand.
Badanie zidentyfikowało również nieliczną, lecz żarliwą grupę — pozostałe 3 procent — która faktycznie pracuje przy biurku na stojąco. Osoby te odznaczały się ponadprzeciętną skłonnością do informowania o tym współpracowników bez pytania, co naukowcy odnotowali jako zachowanie „wykraczające zdecydowanie poza zakres niniejszego badania, ale warte odnotowania".
Konsorcjum zaleca pracodawcom rozważającym zakup biurek stojących, by równoważny budżet przeznaczyli zamiast tego na miejsca do siedzenia na świeżym powietrzu, regulowane ramiona do monitorów lub po prostu na wcześniejsze wychodzenie z pracy.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


