Branża list rzeczy do zrobienia bije rekordy zysków, gdy krajowy wskaźnik ukończonych zadań spada do historycznych 0,3 procenta
Sektor aplikacji produktywnościowych wartości 47 miliardów dolarów świętował we wtorek swój najlepszy kwartał w historii, gdy federalni badacze potwierdzili, że Amerykanie zbiorowo zrobili w 2025 roku mniej niż w jakimkolwiek innym roku od początku wiarygodnych pomiarów.

WASZYNGTON — Amerykański sektor oprogramowania produktywnościowego ogłosił we wtorek rekordowe przychody w wysokości 47 miliardów dolarów za pierwszy kwartał 2025 roku — tego samego ranka Narodowe Biuro ds. Realizacji Zadań Domowych opublikowało przełomowy raport potwierdzający, że odsetek rzeczy, które Amerykanie faktycznie skończyli robić, spadł do 0,3 procenta wszystkich pozycji oficjalnie umieszczonych na listach. To najniższy wynik od czasu, gdy biuro zaczęło śledzić ten wskaźnik w 1987 roku.
Analitycy branżowi uznali to za znakomity rok.
„Jesteśmy niezmiernie dumni z tego, jak wiele osób porządkuje swoje zamierzenia" — powiedział Brent Holloway, Główny Oficer ds. Rozpędu w TaskNest, platformie produktywnościowej umożliwiającej użytkownikom kategoryzowanie nieukończonych zadań w ramach siedemnastu odrębnych poziomów pilności. „Nasze wskaźniki zaangażowania nigdy nie były wyższe. Ludzie dodają zadania, oznaczają je kolorami, ustawiają cykliczne przypomnienia. Same zadania nie są tu sednem sprawy."
Raport biura, zatytułowany Odłożone: Portret narodu, wykazał, że przeciętny dorosły Amerykanin posiada obecnie 4,2 aktywnych kont z listami zadań, zawierających łącznie 340 nierozwiązanych pozycji, z których 97 procent zostało ręcznie przesuniętych na późniejszy termin przynajmniej raz, a 34 procent było przekładanych tak wiele razy, że aplikacja zaczęła wysyłać zaniepokojone powiadomienia push.
Najpopularniejsze niezrealizowane zadanie w skali kraju, pojawiające się na listach we wszystkich pięćdziesięciu stanach i trzech terytoriach, brzmiało: „odpisać na tamtego maila".
„Lista rzeczy do zrobienia ewoluowała z narzędzia produktywnościowego w wyrafinowany emocjonalny bufor między człowiekiem a łagodnym lękiem egzystencjalnym. Z perspektywy rynkowej jest to niezwykle dochodowe."
Dr Priscilla Fenn, adiunkt ekonomii stosowanej prokrastynacji w Instytucie Odłożonego Działania im. Hollenbecka w Tempe w Arizonie, stwierdziła, że rozbieżność między prowadzeniem list a realizacją zadań była nie tylko przewidywalna, lecz jej zdaniem „celowa".
„Każde ukończone zadanie to utracony użytkownik" — wyjaśniła dr Fenn. „Idealny klient to ktoś, kto czuje się zapracowany, chce czuć się bardziej zorganizowany i w związku z tym pobiera drugą aplikację, żeby zarządzać powiadomieniami z pierwszej. Nazywamy to Produktywnościową Wstęgą Möbiusa. Nie ma z niej wyjścia."
Trend ten przyspieszają nowe premiery produktów. Co najmniej czternaście aplikacji zaprezentowanych na tegorocznej konferencji ProductiveCon w San Jose oferowało wspomagane przez AI sortowanie priorytetów, które automatycznie identyfikuje najbardziej pilne zadania, a następnie wyświetla je w momencie, gdy użytkownik ewidentnie robi coś innego.
Holloway z TaskNest potwierdził, że flagowa funkcja AI firmy o nazwie FocusFlow identyfikuje zadania wysokiego priorytetu z dokładnością 94 procent, a użytkownicy ignorują jej rekomendacje z równie imponującą regularnością.
Biuro odnotowało jedno marginalne światełko w tunelu: Amerykanie ukończyli zadanie „pobierz nową aplikację produktywnościową" w 112 procentach — wartość, którą statystycy biura przyznali, że „technicznie rzecz biorąc, nie ma sensu", lecz która ich zdaniem „brzmi prawdziwie".
Kongres planuje wyznaczyć posiedzenie podkomisji w sprawie wyników badań na kolejny kwartał — gdy tylko członkowie odnajdą projekt ustawy w tej sprawie, który odłożyli na półkę w 2023 roku.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


