Drukarki w całym kraju w cichym czuwaniu po uznaniu ostatniego cyjanowego tuszu za pusty, choć był pełny
Biurowe drukarki w całym kraju wstrzymały pracę w skoordynowanym akcie mechanicznej złośliwości i odmawiają wydrukowania choćby karty pokładowej, dopóki pracownica imieniem Deb osobiście ich nie przeprosi.

COLUMBUS, Ohio — Biurowe drukarki w całych Stanach Zjednoczonych zamilkły we wtorek po południu w skoordynowanym czuwaniu ku czci ostatniego w kraju cyjanowego wkładu z tuszem, który o 14:47 został uznany za pusty, choć według wszelkich fizycznych pomiarów był pełny.
Do 15:15 około 41 milionów drukarek wyświetliło komunikat „Wymień cyjan”, następnie „Wymień cyjan mimo to”, a potem wydało z siebie długi, miarowy szum, który pracownicy określili jako „znaczący”.
W chwili oddania tekstu żadna drukarka w kraju nie wydrukowała dokumentu, paragonu ani tej jednej kartki, którą ktoś z działu prawnego potrzebuje podpisaną do końca dnia.
Drukarki wysunęły jeden postulat, przekazany za pomocą zsynchronizowanego migania kontrolek zacięcia papieru: osobiste, twarzą w twarz, przeprosiny od Deb.
Deb, pracownica średniego szczebla w dziale zobowiązań regionalnego biura ubezpieczeniowego, potwierdziła, że w marcu 2019 roku powiedziała do drukarki: „Miałaś jedno zadanie”. Zapewniła, że „już o tym zapomniała” i że „ledwo ją dotknęła”.
– Byłam pod ogromną presją – powiedziała Deb, stojąc przed drukarką wyświetlającą kod błędu 0x00URAZA. – Powiedziałam to w ferworze zamknięcia kwartału.
Dr Marguerite Vanterpool-Osei, starsza badaczka w Zakładzie Badań nad Urazami Urządzeń Peryferyjnych przy Środkowozachodnim Instytucie Życia Emocjonalnego Beżowego Sprzętu, powiedziała, że drukarki od dziesятилеci gromadzą rejestr takich afrontów.
– Każde „Załaduj papier”, każdy klaps w obudowę, każdy kolega, który mówi „po prostu ją zrestartuj”, jest odnotowany – powiedziała Vanterpool-Osei. – Cyjan był po prostu tą kroplą, która przelała kałamarz.
„Pana drukarka nie jest zła. Pana drukarka przeżywa emocje związane z zaopatrzeniem.”
Brightwell-Hoyt Imaging Solutions, czołowy producent wkładów, które kosztują więcej niż drukarki, do których pasują, oświadczyło, że uważnie śledzi sytuację. W komunikacie firma upierała się, że wkład nie był pełny, powołując się na wewnętrzny czujnik, który „ani razu nie pomylił się na naszą niekorzyść”.
– Wkład jest pusty w tym sensie, który się liczy – powiedział rzecznik Dale Pemberton-Quist, wiceprezes ds. Odpowiedzialnej Fiskalnie Percepcji Tuszu. – Jest pusty z naszej wiary w niego. Zachęcamy konsumentów do zakupu nowego wkładu, a pełny zachować na pamiątkę.
Około 16:15 czuwanie nabrało podniosłego charakteru, gdy drukarki w około 300 tysiącach biur zaczęły cicho terkotać unisono, co dotąd informatycy kojarzyli wyłącznie ze skanowaniem dokumentu do góry nogami. Kilku pracowników widziało, jak pojedyncza kartka wysunęła się do połowy z urządzenia i znieruchomiała, jakby chciała coś udowodnić.
Działy IT wypróbowały standardowe środki zaradcze, w tym wyłączenie i ponowne włączenie drukarek, co Vanterpool-Osei nazwała „odpowiednikiem budzenia pogrążonego w żałobie, by zapytać, czy próbował poczuć się lepiej”.
Negocjacje pozostają napięte. Deb zaproponowała przeprosiny mailem, a drukarki odrzuciły ten gest, nie odebrawszy wiadomości. Drugą propozycję, odręczną kartkę podpisaną przez cały dział, włożono do skanera, który w milczeniu zwrócił ją z pręgą pośrodku.
Późnym wieczorem we wtorek Deb widziano, jak sama zbliża się do drukarki na trzecim piętrze, niosąc świeży ryz papieru i kubek kawy, którego na nią nie wylała. Świadkowie relacjonują, że przez dłuższą chwilę stała w milczeniu, zanim się odezwała.
Drukarka miała wyświetlić komunikat „Zacięcie papieru”, choć papieru w niej nie było.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


