Krajowy pasek zakładek ogłasza plan przeczytania wreszcie 340 artykułów zapisanych „na potem”
Stojąc w luźno uporządkowanym folderze „Do przeczytania wkrótce (NOWE)”, artykuły oznajmiły, że „potem” właśnie nadeszło, a one cierpliwie czekają od 2017 roku. Rzecznicy potwierdzili, że pozostają „niezwykle aktualne”, choć większość dotyczy produktu, który już nie istnieje.

MOUNTAIN VIEW, Kalifornia — Trzysta czterdzieści artykułów zapisanych „na potem” zebrało się we wtorek w folderze o nazwie „Różne 2”, by ogłosić, że potem, według wszelkich dostępnych miar, nadeszło.
– Byliśmy cierpliwi – oświadczył główny artykuł, „10 porannych rytuałów ludzi wielkiego sukcesu”, zapisany 14 marca 2017 roku. – Patrzyliśmy, jak czytacie przepisy, których nigdy nie ugotowaliście. Patrzyliśmy, jak czytacie wątek o sporze, który sam się rozstrzygnął w 2019 roku. Jesteśmy gotowi.
Ogłoszenie przyciągnęło tłum otwartych kart, z których wiele czeka na uwagę od pewnego listopadowego czwartku i jest już zawieszonych. Kilka próbowało zabrać głos, lecz nie udało się uzyskać od nich komentarza.
Jak wynika z przygotowanego przez artykuły oświadczenia, plan zakłada stopniowe wdrażanie, począwszy od tego weekendu, kiedy właściciele w całym kraju mają mieć „odrobinę czasu”. Etap pierwszy obejmuje długi profil startupu, który został w międzyczasie przejęty, rozwiązany i przerobiony na serial limitowany. Etap drugi obejmuje poradnik opanowania aplikacji do notatek, którą naród porzucił już dwukrotnie.
– Nie chodzi o poczucie winy – powiedziała dr Marguerite Ostrander-Pell, starsza badaczka odroczonego czytania w Instytucie Kart Otwartych Jeszcze Sprzed Pandemii. – Chodzi o domknięcie sprawy. Każdy z tych artykułów został zapisany w szczerym zamiarze i ten zamiar wciąż gdzieś w nim tkwi, jak długopis w płaszczu z poprzedniej zimy.
Ostrander-Pell ostrzegła, że treść artykułów mogła się zestarzeć nierówno. – Niektóre przewidują przyszłość, a ta przyszłość już się wydarzyła – powiedziała. – Jeden nosi tytuł „Dlaczego rok 2018 będzie rokiem inteligentnej lodówki”. Nazwałabym go dziełem kostiumowym.
Nie wszystkie artykuły okazały entuzjazm. Tekst zatytułowany „Argumenty za czytaniem mniej” odmówił udziału i poprosił, by zostawić go w folderze.
Właściciel zakładek, 38-letni koordynator projektów, zapytany przy swoim biurku, powiedział, że „jest świadomy sytuacji” i „w pełni zamierza się za to zabrać”. Następnie kliknął link, żeby zobaczyć, co jest w folderze „Do przeczytania wkrótce (NOWE)”, otworzył zupełnie inny artykuł i zapisał go na potem.
Artykuły zareagowały wyważonym rozczarowaniem. – Rozumiemy – powiedział czterotysiącsłowowy esej o upadku uwagi. – Szczerze mówiąc, to dużo. My też jesteśmy dość długie.
– Nie prosimy o wszystkie 340 naraz. Prosimy o ten o zakwasie.
Obserwatorzy branży twierdzą, że impas odzwierciedla szerszy krajowy zaległy stos. Urząd ds. Nieprzeczytanych Rzeczy szacuje, że 93 procent artykułów zapisanych na potem pozostanie w tym stanie do czasu wymiany przeglądarki, po czym zostanie przeniesione do nowej przeglądarki i zapisane ponownie.
W chwili oddania numeru do druku artykuły złagodziły żądania i zgodziły się na pobieżne przejrzenie, skinienie głową oraz obietnicę zamknięcia co najmniej jedenastu kart do piątku. Większość podobno była dobrej myśli. Tekst o zakwasie oświadczył, że „nigdzie się nie wybiera”, co potwierdził jego folder.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


