Mieszkaniec Columbus ma pełną pamięć w telefonie po zrobieniu 4000 zdjęć miejsca parkingowego, żeby zapamiętać, gdzie zostawił auto
Dennis Pruitt, 44 lata, udokumentował swoje miejsce parkingowe z niezwykłą skrupulatnością, choć przyznaje, że nigdy nie otworzył żadnego z tych zdjęć i nadal krąży po parkingu, naciskając przycisk pilota.

COLUMBUS, Ohio — Dennis Pruitt, 44 lata, otrzymał we wtorek wieczorem powiadomienie „Pamięć prawie pełna”. Jak ustalił, winne jest 4000 zdjęć jednego prostokąta asfaltu na parkingu Westerville Value Plaza, z których żadnego nie obejrzał od chwili zrobienia.
– Robię jedno ujęcie szerokie, jedno z bliska i jedno słupa z numerem – powiedział Pruitt, stojąc o 21:40 na parkingu i naciskając przycisk pilota w powolnym, coraz szerszym łuku. – Potem nagrywam film, jak się oddalam, dla kontekstu. System jest szczelny.
Metoda Pruitta, którą nazywa „protokołem”, wymaga co najmniej 40 zdjęć na wizytę, w tym kilku serii zdjęć seryjnych jego samochodu w trakcie parkowania. Pruitt twierdzi, że stosuje ją od sześciu lat i dzięki niej zgromadził przeszukiwalne archiwum każdego miejsca, na którym zaparkował. Ich liczbę oszacował na „szczerze mówiąc, dużo”.
Zapytany, dlaczego po prostu nie otworzy ostatniego zdjęcia, Pruitt zamilkł na kilka sekund.
– Musiałbym wejść do telefonu – powiedział. – A jak już się wejdzie do telefonu, to się jest w telefonie.
Dr Marguerite Oyelaran-Finch, starsza badaczka w Institute for Applied Retrieval Failure działającym przy Lower Midwest Center for Cognitive Logistics, uważa, że zachowanie Pruitta to podręcznikowy przykład zjawiska, które jej dziedzina nazywa „pewnością archiwalną”.
– Badany doświadcza głębokiego poczucia bezpieczeństwa z tego, że zarejestrował informację – powiedziała Oyelaran-Finch. – To uczucie nie ma nic wspólnego z tym, czy da się tę informację odzyskać. Zbudował bezbłędny skarbiec i wyrzucił drzwi.
Oyelaran-Finch dodała, że według jej badań 71 procent entuzjastów dokumentowania odczuwa spokój, który określają jako „duchowy”, w chwili, gdy zamek migawki cyknie, a potem drugi, zupełnie niezwiązany z pierwszym, gdy w końcu przypadkiem znajdą samochód.
Telefon Pruitta, model kupiony, jak twierdzi, „dla aparatu”, zawiera obecnie 4112 zdjęć z samego parkingu w Westerville. Około 3900 jest praktycznie nie do odróżnienia, a jedno przedstawia jego kciuk. W drugim folderze, zatytułowanym „Poziom 3 (Prawdziwy)”, są zdjęcia garażu wielopoziomowego, który według Pruitta „w 90 procentach na pewno” znajduje się w innym stanie.
„Nigdy nie zgubiłem samochodu. Po prostu chwilowo straciłem dostęp do informacji, gdzie jest”.
Żona Pruitta, Janet, która przestała mu towarzyszyć na parkingu, mówi, że rodzina się przystosowała. – Czekam przy wejściu – powiedziała. – W pewnym momencie zza rogu bardzo powoli wyjeżdża srebrna corolla z opuszczonymi szybami. To on.
W chwili oddania tekstu do druku Pruitt odnalazł pojazd na sąsiednim parkingu, gdzie zostawił go rano, kiedy pierwszy okazał się pełny, i robił 40 zdjęć tego miejsca.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.

