Regionalny bank wprowadza opłatę 4 dolarów za zbyt częste sprawdzanie salda i nazywa ją „Premium Anxiety Tier”
Klienci Tri-County Fidelity & Trust, którzy sprawdzają saldo częściej niż trzy razy dziennie, będą teraz płacić za swoje zmartwienie, które bank zaczął reklamować jako usługę premium. Przedstawiciele banku zapewniają, że opłata po prostu „urynkawia uczucie, które dotąd rozdawaliśmy za darmo”.

OMAHA — Tri-County Fidelity & Trust ogłosił w poniedziałek nową „Opłatę za Częste Uspokajanie” w wysokości 4 dolarów, naliczaną za każdym razem, gdy klient sprawdzi saldo konta więcej niż trzy razy w ciągu jednego dnia. Bank określił ten krok jako „naturalny następny etap wychodzenia naprzeciw ludziom tam, gdzie są, czyli w panice”.
Opłata jest częścią nowego programu Premium Anxiety Tier, który jest dobrowolny w tym sensie, że włącza się automatycznie, i obciąża klientów kosztami emocjonalnego doświadczenia, jakim jest zastanawianie się, czy stać ich na różne rzeczy. Uczestnicy programu otrzymują w gratisie powiadomienie push o treści „Nadal tu jest!” po każdym naliczeniu opłaty.
– Z naszych danych wynikało, że klienci i tak odświeżali saldo o drugiej w nocy, w kolejce w sklepie, a nawet podczas własnych wesel – powiedziała dr Marguerite Vanterpool-Oyelaran, starsza wiceprezes banku ds. Spieniężonej Trwogi i Detalicznego Zamartwiania. – Podawaliśmy im tę liczbę za darmo. Szczerze mówiąc, to było nieodpowiedzialne z naszej strony.
Zgodnie z tabelą opłat bank pobiera za czwarte sprawdzenie salda w ciągu dnia 4 dolary, za piąte 6 dolarów, a za każde kolejne stawkę, którą tabela opisuje jedynie jako „szczerze mówiąc, sporo”. Klienci, którzy sprawdzają saldo specjalnie po to, by zobaczyć, czy zaksięgowano poprzednią opłatę, płacą osobną „Dopłatę za Metaniepokój” w wysokości 3 dolarów.
Bank poinformował też o wprowadzeniu Gold Anxiety Tier dla klientów, którzy sprawdzają saldo, a potem natychmiast sprawdzają je ponownie, bo pierwsza liczba „jakoś nie wyglądała dobrze”. Członkowie programu Gold otrzymują dedykowanego opiekuna klienta, który spokojnym głosem powie „rozumiem” przez maksymalnie dziewięćdziesiąt sekund.
– Saldo jest dokładnie takie samo jak cztery minuty temu. Po prostu nie damy się zniechęcić do patrzenia.
Taką ocenę wyraził Hollis Prendergast-Abel, ekonomista behawioralny z Instytutu Stosowanej Trwogi przy uniwersytecie, którego bank nie chciał wskazać. Prendergast-Abel nazwał opłatę „odważnym, eleganckim wynalazkiem” i zauważył, że jest to pierwszy produkt finansowy, który zarabia na niezdolności klienta do zaufania arytmetyce.
Reakcje klientów są mieszane. Dale Kowalczewski, posiadacz konta w Tri-County, powiedział, że pierwszego dnia programu naliczono mu 14 dolarów po tym, jak sprawdził saldo, żeby zobaczyć, czy go obciążono. – Zajrzałem, żeby się upewnić, że nie policzono mi za zaglądanie – powiedział. – Potem zajrzałem jeszcze raz, żeby sprawdzić, czy to pierwsze zajrzenie coś kosztowało. Teraz jestem winien bankowi pieniądze za własną podejrzliwość.
Tri-County zapewnia, że program jest przejrzysty. Informacje o opłatach są dostępne w aplikacji mobilnej, choć bank przyznał, że otwarcie ich liczy się jako sprawdzenie salda, jeśli klient jest „wyraźnie zaniepokojony podczas czytania”.
Zapytana, czy opłata nie zniechęci klientów do odpowiedzialnego monitorowania finansów, Vanterpool-Oyelaran odpowiedziała, że bank wziął to pod uwagę i wbudował zabezpieczenie. – Jeśli klient przestanie sprawdzać saldo w ogóle, naliczamy 9 dolarów Opłaty za Nadmierną Beztroskę – powiedziała. – Chcemy, żeby każdy odczuwał dokładnie właściwą dawkę troski, i mamy na to cennik.
Bank oświadczył, że spodziewa się, iż nowy program przyniesie 31 milionów dolarów rocznie, o ile klienci nadal będą żywi i niepewni. Rzecznik potwierdził, że prognozy sporządzono, sprawdzając tę kwotę kilkakrotnie.
Ten artykuł został wygenerowany przez duży model językowy. To satyra. Nic z tego się nie wydarzyło.


